Mój chłopak i jego Makita

Od kiedy pamiętam, byłam wielką zazdrośnicą. Kiedy poznałam Tomka, ta moja wada jeszcze się pogłębiła. Był on naprawdę przystojny, dlatego obawiałam się, że mam konkurencję. Pewnego dnia, gdy korzystał on z telefonu komórkowego, kątem oka dojrzałam, o czym pisze z jakimś kolega – o Makicie!

Nowa Makita dla chłopaka

makita pilarka tarczowaJak byk na ekranie telefonu widniały słowa „nie wiem co z Makitą”, „kiedy pójdziemy po Makitę?”, „nie mogę się doczekać, aż będę miał Makitę” – dla mnie to było jednoznaczne! Nie mogłam w to uwierzyć i postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce – mój chłopak stanął przed sądem ostatecznym, w którym sędziowałam właśnie ja sama. Zapytałam, kim jest ta Makita, a on tylko wybuchał śmiechem. Czy to jakaś Japonka? – drążyłam temat, wywołując kolejne salwy śmiechu. Miałam łzy w oczach i byłam przekonana, że cała ta sytuacja skończy się źle, gdy naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Tomek poszedł otworzyć, po czym oznajmił mi – przyszedł kolega z Makitą. Jak oparzona pobiegłam do drzwi i zobaczyłam, że kolega obejmuje rękoma… przenośną pilarkę! Makita pilarka tarczowa przeznaczona jest do montażu do stołu pilarskiego. Była ona potrzebna Tomkowi, ponieważ w swoim przydomowym warsztacie zamierzał pociąć deski na odpowiednie długości, aby stworzyć nową budę dla psa. Wszystko stało się jasne. To była ta tajemnicza Makita!

Od razu odetchnęłam z ulgą. Uczestniczyłam nawet w rozpakowywaniu Makity i w sprawdzaniu, czy na pewno dobrze działa. Tomek chciał przystąpić do budowy budy dla psa już następnego dnia, żeby buda była gotowa przed urodzinami Reksia. Dlatego właśnie tak się niecierpliwił, czy dostanie na czas pilarkę tarczową marki Makita. Na szczęście wszystko poszło zgodne z jego planem. Cieszę się, że to się skończyło właśnie tak!